Pineniądze
Pieniądz jako forma płatności.
Ludzie starożytni nie mieli pieniędzy. Jako taki handel opierał się na wymianie. Ja mam kurę, ty masz świnię, to się zamienimy. Teraz sytuacja ma się znacznie gorzej. W pewnym sensie handel wymienny trwa nadal, jednak wymieniamy towar za pieniądze. A one mają taką niemiłą właściwość, że wciąż jest ich za mało. Rozpływają się w powietrzu niczym kamfora. Jednak pki co, nikt nie wymyślił bardziej konkretnego środka płatności, który byłby w stanie oddać wartość kupowanego przedmiotu (zakładając, że nie ma drastycznej inflacji). Jedyny problem takiego stanu rzeczy polega na tym, że najpierw trzeba te pieniądze skądś mieć. Najczęściej się na nie pracuje, inni je dziedziczą, jeszcze inni wygrywają. Jednak kiedyś pieniążki się kończą i co wtedy? Najczęściej cykl się powtarza, znów na ni zarabiamy. I tak w kółko. Niestety, nikt nie ma ich po równo. Nie każdego stać na to samo. Jeśli więc weźmiemy pod uwagę, że ktoś może nie być w stanie kupić sobie podstawowych środków do życia, a ktoś inny opływa w zbędne dostatki, okaże się, że to nie do końca poprawny system.
Rzeczywista wartość pieniędzy.
Wielu osobom wydaje się, że pieniądz, to pieniądz. Zawsze i wszędzie jest warty tyle samo. Jednak tak nie jest. Wartość pieniądza zależy od wielu czynników, w tym od indywidualnych możliwości finansowych. Jeśli pan Kowalski dostaje miesięczną wypłatę wysokości dwóch tysięcy złotych, wie, że nie stać go na kupno drogiego samochodu. Kupuje używany na raty. Za to pan Iksiński zarabia ponad pięć tysięcy złotych na miesiąc. Właśnie kupił nowiuśkiego Forda. Oczywiście, na raty. Co jednak będzie, jeśli obniżymy obu panom wypłaty o pięćset złotych? Pan Iksiński nie będzie miał większego problemu. Po prostu zacznie oszczędzać na czym innym, nie kupi żonie nowej lodówki. Jednak pan Kowalski będzie miał bardzo poważne problemy finansowe. Ledwie starczy na rachunki, a gdzie tu mówić o środkach do życia. Tak więc złotówka złotówce nie jest równa. Warto o tym pomyśleć, zanim zaciągnie się niebotyczne kredyty. Możemy stracić pracę. W końcu mamy kryzys. A pieniądze nie będą się mnożyły, jeśli głupio je zainwestujemy.